|
|
 |
7:00
Budzę się, włączyłem kopa i poszedłem pod prysznic. około pół godziny później szybko jak zawsze oblukałem plemiona. Jak już miałem wychodzić wstał mój brat i coś tam gadał że przeją wioskę i koleś ma 2 konta, ale ja go tam nie kumałem bo dziwnie gadał (zaspany). Ubrałem buty, kurtkę i wyszedłem.
Pod szkołą stali już wszyscy, pani jeszcze nie było to poszliśmy do biedronki XD Zrobiliśmy wszyscy mini zakupy <lol> i wróciliśmy pod szkołę. Pani nie było i nie było aż w końcu przyszła i powiedziała że prawie byśmy nie pojechali bo nie było 3 opiekuna... Ale panie z biblioteki się zgodziła i pojechała z nami. Mieliśmy zamówiony autobus odrazu pod oczyszczalnie bez przystanków zajęliśmy tylne miejsca i tam sie pośmialiśmy całą drogę.
9:30
Jesteśmy na miejscu, okazało się że ta cała oczyszczalnie jest za makro i rafinerią... więc daleko nie było poczekaliśmy an panią która nas miała oprowadzić (czekaliśmy w smrodzie) XD Gdy wyszła mówiła że to co teraz czujemy to jeszcze nic... I poszliśmy w głąb oczyszczalni. Pani cały czas tłumaczyła, a z minuty na minute coraz bardziej śmierdziało. chodziliśmy do okoła zbiorników, jakiś tunelów itp. po drodze kopaliśmy trochę purchawek z których leciał fajny dymek i tak leciał czas aż w końcu wracaliśmy długą drogą do autobusu. Ogółem to nie wiem poco nam to było, ale przynajmniej nie było lekcji <haha>
Kilka fotek-








12:00
Już byliśmy znowu na Chełmie, Ja, Paweł i Shelder poszliśmy sobie do podstawówki (47) i popatrzeliśmy co robią na sali gimnastycznej, przy okazji powspominaliśmy jak to było...
Zobaczyliśmy jak tam nasza stara bieżnia i boisko, ruszyliśmy tyłki do domu.
Przypomniało mi się że dziś wszyscy o 17:00 wychodzą.
16:50
Przyszedł pomnie Paweł z Raflesem, ubrałem się, wyłączyłem kompa i polazłem na dwór. Obeszliśmy wszystkich żeby wyszli i ja wróciłem szybko po piłkę. Zagraliśmy mecza,
Ja,
Shelder,
Szczepan,
Ryśta,
<VERSUS>
Kuba,
Paweł,
Rafles,
Kacper,
Kto wygrał? Oczywiście że moja ekipa 7:3 (30min)
Praktycznie to jeden z moich lepszych meczy, zarąbiste akcje, podania. Oni mieli duże szanse na wygraną tylko mieli 0 zgrania, Paweł się ciągle kłócił z Raflesem... I coś im ta gra nie wychodziła. Raz shelder wywalił piłkę z autu, a ja z pierwszej taką bombę puściłem w bramkę, tylko odbiła się od tej głupiej lampy :/
Jak już skończyliśmy grę, odpoczęliśmy na ławeczkach. Ja i Szczpean pobiegliśmy się napić. I jak wróciliśmy to wbiliśmy na drugi plac i bawiliśmy się w hard core-owanego chowanego (standard). Później sie ganialiśmy, Paweł wymyślił jakąś zabawę w zoombie <lol> Przyszedł rychu, nie mieliśmy co robić. Ja, Ryśta, Shelder, Szczepan, Targon poszliśmy na pola. Targon rzucił kamień i chyba trafił w jakiegoś kolesia bo coś tam sie pluł, że targon ma patrzeć jak rzuca XD My nikogo nie widzieliśmy ale odrazu uciekaliśmy... Pewnie koleś szczał i w głowę dostał 
20:30
Wracaliśmy już do domu, ja sobie zjadłem i wbiłem na kompa. I rozpocząłem robotę z forum na stronę. Które już niedługo się pojawi.
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
Stroną już się nie opiekuję. Administrator |
|
|
 |
|
| |
|
|